Listopad na Wyspie-Białe wille
Bet-At-Home |Randki internetowe |wakacje
„Listopad, na Wyspie
Białe wille i palmy podobne do ananasów na nodze słonia. Hotel „Tre Fontane", wewnątrz prawie pusty, z zewnątrz obrzucony markizami w niebieskie i żółte pasy. Jestem w źrenicy fotoplastikonu, nocą chłodzi mnie piana morska, w przystaniach kiwają się kremowe jachty, i cóż za niebo, jaki kolor... co rano w panice obliczam pieniądze, o, to mnie będzie drogo kosztowało. Podobno można wynająć pokój w miasteczku, poza sezonem ceny są niewygórowane. Dobrze, wynajmę, przeniosę się, ale i tak będę płacił. Za niebo, za mewy, za tę lekkość i słodycz klimatu, za błękitne powietrze nie stawiające oporu — będę płacił. Ponosi się koszty różnicy ciśnień, znam to wewnętrzne zwiotczenie, które tu ogarnia po paru dniach pobytu, gdy w przezroczystym lazurze nagle się zaczyna powłóczyć nogami. Trzy lata temu — pamiętam, jak siedziałem przed kawiarnią „Defilio" i godzinę gapiłem się w biały pomnik Garibaldiego... W Polsce tylko sól jest taka biała.
Maria I Róża na ośle. Maria I Róża karmiąca gołębie. Maria I Róża w motorówce spod dziecinnego borsalina o wielkim skautowskim rondzie widać jej uśmiech odsłaniający dwa przednie zęby, wypukłe i trochę rozdzielone. Za nią jej matka, w szalu a la Isadora Duncan, obejmuje ją ręką jakby w obawie przed falami. Z tyłu słynny detektyw Ricci w ogromnej kraciastej cyklistówce i automobilowych okularach. Na innym zdjęciu Marię I Różę dźwiga na ramionach pułkownik bersaglierów Arcoli. Mały, wojowniczy, przyciska do odznaczeń jej nogi w króciutkich skarpetkach;“(9)
różne tematy |Cennik usług budowlanych |oprawa prac dyplomowych
„Listopad, na Wyspie
Białe wille i palmy podobne do ananasów na nodze słonia. Hotel „Tre Fontane", wewnątrz prawie pusty, z zewnątrz obrzucony markizami w niebieskie i żółte pasy. Jestem w źrenicy fotoplastikonu, nocą chłodzi mnie piana morska, w przystaniach kiwają się kremowe jachty, i cóż za niebo, jaki kolor... co rano w panice obliczam pieniądze, o, to mnie będzie drogo kosztowało. Podobno można wynająć pokój w miasteczku, poza sezonem ceny są niewygórowane. Dobrze, wynajmę, przeniosę się, ale i tak będę płacił. Za niebo, za mewy, za tę lekkość i słodycz klimatu, za błękitne powietrze nie stawiające oporu — będę płacił. Ponosi się koszty różnicy ciśnień, znam to wewnętrzne zwiotczenie, które tu ogarnia po paru dniach pobytu, gdy w przezroczystym lazurze nagle się zaczyna powłóczyć nogami. Trzy lata temu — pamiętam, jak siedziałem przed kawiarnią „Defilio" i godzinę gapiłem się w biały pomnik Garibaldiego... W Polsce tylko sól jest taka biała.
Maria I Róża na ośle. Maria I Róża karmiąca gołębie. Maria I Róża w motorówce spod dziecinnego borsalina o wielkim skautowskim rondzie widać jej uśmiech odsłaniający dwa przednie zęby, wypukłe i trochę rozdzielone. Za nią jej matka, w szalu a la Isadora Duncan, obejmuje ją ręką jakby w obawie przed falami. Z tyłu słynny detektyw Ricci w ogromnej kraciastej cyklistówce i automobilowych okularach. Na innym zdjęciu Marię I Różę dźwiga na ramionach pułkownik bersaglierów Arcoli. Mały, wojowniczy, przyciska do odznaczeń jej nogi w króciutkich skarpetkach;“(9)
<<<< - Wynoś się pan natychmiast
| Profesor uprzedził mnie >>>>
różne tematy |Cennik usług budowlanych |oprawa prac dyplomowych